Siedziała na bajecznej huśtawce, kołysała się jak najwyżej i patrzyła tam, gdzie wydawałoby się, że wzrok już nie sięga. Ubrana była w białą sukienkę w maki, na nosie miała różowe okulary z tęczowymi oprawkami, a na jej głowie widniał słomkowy kapelusz z pomarańczową wstążką. Podczas tej chwili patrzyła daleko za horyzont i odkrywała kolejne pagórki wspomnień obrośnięte zielonymi myślami. Uśmiechała się do niebiańskich chmurek i promiennego słońca. Przypominała sobie coraz lepiej tamtą okolicę - znała tam w końcu wszystkie barwy kwiatów, motyli i tęczy. Tylko czasem wydawały się bleknąć, gdy przez dłuższy czas nie rozmyślała o nich. Poznawała kolor nieba i śpiew ptaków. Zawsze lubiła tam wracać, ukrywać się i śmiać się sama do siebie. To tylko jej kawałek świata, do którego nic ani nikt nie miał wstępu bez jej wcześniejszej zgody. Tylko ona mogła, jeśli chciała, podzielić się z drugą osobą widokiem z perspektywy bajecznej huśtawki. Nie bez powodu właśnie tak było, jest i będzie - w końcu to jej pejzaż sentymentalny.
Pear
Nastrój:
tagi:
Na początku jest zwyczajnie, jak przy zakupie storczyka w nowej, kolorowej doniczce. Pielęgnuję i dbam o roślinkę, nie zapominam o podlewaniu i odpowiednim nasłonecznieniu na parapecie. Nie robię też tego zbyt często, aby nie przedobrzyć - w końcu storczyki nie potrzebują aż tyle wody! Lubię storczyki, ale to jest wystarczające słowo, opisujące moje relacje z nowymi podopiecznymi. Wszystko jest piękne i cudowne, jeśli tylko nie dojdzie do chwili, w której moja roślinka nie postanowi zostać takim fiołkiem. Będzie wymagał ode mnie więcej uwagi z mojej strony. Da znak, że trzeba znaleźć mu miejsce, w którym często przebywam, aby o nim nie zapomnieć, a dodatkowo dogodne i oświetlone odpowiednio, ale bez bezpośredniego nasłonecznienia. Zechce, aby zwiększyć podlewanie, a jednocześnie nie przesadzić z nadmiarem wody. Zastrzeże sobie wszelkie lanie wody po liściach, ze względu na to, że jest bardzo delikatny i może ulec poparzeniu nasłoneczniemu. A to byłby dla niego najgorszy znak tego, że już nie jest potrzebny i podziwiany! Jeszcze gorzej jeśli pozwolę, aby zainteresował się nami jakiś mączniak, co więcej - zaatakował moją roślinkę. Gdy dzieje się taka sytuacja, wszystko praktycznie dzieje się samo. Ze względu na to, że jestem roztrzepana, zapominam o systematycznym podlewaniu, czy pielęgnacji rośliny. Przysuszam ją trochę, pozwalam jej oddychać samotnością. Czasami uda się z powrotem wrócić do storczyka, częściej jednak muszę zrezygnować z kwiatu. Wszystko za pewne potoczyłoby się inaczej, gdyby mój podopieczny nie zmieniał diametralnie swoim początkowych wymagań, tylko zwiększał je z dnia na dzień minimalnie, niezauważalnie. Najlepiej, gdyby zrobił to wszystko tak, abym nie zorientowała się w czasie, że ze storczyka przemienia się w fiołka. To byłby znak, że chcę i potrafię się nim zaopiekować.
Pear
Nastrój:
tagi: